Jak zarabia Picodi? Kody rabatowe i cashback jako biznes afiliacyjny

Jak zarabia Picodi? Kody rabatowe i cashback jako biznes afiliacyjny
Użytkownicy: 10
(Głosów: 1)

Kod rabatowy wydaje się jednym z najprostszych produktów w internecie. Użytkownik znajduje kilka znaków, wpisuje je w koszyku i obniża cenę zakupów. Z jego perspektywy sprawa jest prosta: serwis pomaga zapłacić mniej. Znacznie ciekawsze pytanie brzmi jednak, dlaczego komuś opłaca się budować cały biznes wokół rozdawania cudzych kodów promocyjnych i zwracania użytkownikom części wydanych pieniędzy.

Picodi jest dobrym przykładem tego, jak taki model działa w praktyce. Serwis łączy kody rabatowe, promocje i cashback, a więc zwrot części wartości zakupów. Użytkownik może znaleźć ofertę sklepu, przejść do niego przez Picodi, dokonać zakupu i – jeśli spełni warunki – otrzymać część pieniędzy z powrotem. Dla konsumenta korzystanie z serwisu jest bezpłatne. Nie oznacza to jednak, że Picodi działa charytatywnie. Przeciwnie, podstawą tego modelu jest bardzo klasyczny mechanizm marketingu afiliacyjnego.


≫ Przeczytaj: Cashback. Jak płacić mniej za zakupy?


Najpierw zarabia Picodi, później część pieniędzy wraca do użytkownika

W uproszczeniu cały model można opisać jednym łańcuchem: użytkownik trafia do Picodi, następnie przechodzi do sklepu, dokonuje zakupu, a sklep wypłaca prowizję za wygenerowaną sprzedaż. Picodi może zatrzymać całość wynagrodzenia albo podzielić się jego częścią z użytkownikiem w formie cashbacku.

To właśnie dlatego cashback nie jest „darmowym pieniądzem”. Jest w istocie częścią prowizji afiliacyjnej przekazywanej konsumentowi. Jeżeli sklep jest gotowy zapłacić partnerowi określoną kwotę za wygenerowanie sprzedaży, Picodi może część tej kwoty potraktować jako własną marżę, a pozostałą część oddać klientowi. Dla użytkownika oznacza to oszczędność, dla Picodi przychód, a dla sklepu pozyskaną transakcję.

Ten układ jest korzystny dla każdej strony tylko wtedy, gdy ekonomia się spina. Sklep musi zarobić na kliencie więcej, niż kosztuje go prowizja afiliacyjna. Picodi musi zatrzymać odpowiednią część wynagrodzenia, aby prowadzenie platformy było opłacalne. Użytkownik z kolei musi otrzymać na tyle atrakcyjną korzyść, aby miał powód do skorzystania z pośrednika.

Dlaczego Picodi oddaje część własnej prowizji?

Na pierwszy rzut oka można uznać to za niepotrzebne ograniczenie własnej marży. Skoro serwis jest w stanie zarobić na sprzedaży, dlaczego nie zatrzymać całego wynagrodzenia? Powód jest prosty: cashback jest jednocześnie kosztem pozyskania i utrzymania klienta.

Wyobraźmy sobie dwa serwisy. Pierwszy mówi użytkownikowi: „kliknij tutaj i przejdź do sklepu”. Drugi mówi: „kliknij tutaj, przejdź do tego samego sklepu i po zakupie dostaniesz część pieniędzy z powrotem”. Jeżeli obie strony prowadzą do identycznej oferty, drugi model daje konsumentowi znacznie silniejszy powód do skorzystania właśnie z tego pośrednika.

Picodi świadomie oddaje więc część przychodu, aby zwiększyć prawdopodobieństwo kolejnych transakcji. Cashback nie jest jedynie nagrodą. Jest mechanizmem budowania lojalności oraz sposobem na to, aby przy następnym zakupie użytkownik ponownie rozpoczął ścieżkę właśnie od Picodi.

Jeszcze cenniejszy jest użytkownik, który szuka kodu rabatowego

Serwisy kuponowe działają szczególnie skutecznie dlatego, że potrafią przechwycić użytkownika na samym końcu procesu zakupowego. Wyobraźmy sobie klienta, który wybrał już produkt, dodał go do koszyka i przeszedł do płatności. Nagle widzi pole „kod rabatowy” i otwiera Google. Wpisuje nazwę sklepu oraz frazę „kod rabatowy”.

Z punktu widzenia afiliacji jest to niezwykle wartościowy użytkownik. Nie trzeba przekonywać go do zakupu. Nie trzeba tłumaczyć, dlaczego potrzebuje danego produktu. On już podjął decyzję. Jedyne, czego szuka, to możliwość zapłacenia mniej.

Jeżeli w tym momencie trafi na Picodi, serwis ma szansę włączyć się w ścieżkę zakupową tuż przed finalizacją transakcji. Użytkownik znajduje kod, przechodzi do sklepu przez odpowiednio śledzony link, a późniejsza sprzedaż może zostać przypisana partnerowi afiliacyjnemu. Kod rabatowy jest więc z perspektywy konsumenta sposobem na oszczędność, ale z perspektywy wydawcy jest narzędziem do przechwytywania ruchu o wyjątkowo wysokiej intencji zakupowej.

Dlatego frazy „kod rabatowy + nazwa sklepu” są tak wartościowe

Różnica pomiędzy poszczególnymi zapytaniami w Google jest ogromna. Osoba wpisująca „jakie buty do biegania wybrać” znajduje się na wczesnym etapie procesu zakupowego. Osoba wpisująca „Nike kod rabatowy” może być już kilka minut od zapłaty.

To dlatego serwisy kuponowe przez lata budowały tysiące podstron poświęconych konkretnym markom i sklepom. Każda taka strona odpowiada na bardzo komercyjne zapytanie użytkownika. Przy odpowiedniej skali powstaje ogromna infrastruktura contentowa służąca przechwytywaniu klientów dokładnie wtedy, gdy ich intencja zakupowa jest najwyższa.

W tym modelu SEO nie służy więc tylko generowaniu ruchu. Służy generowaniu ruchu bardzo blisko pieniędzy. To zasadnicza różnica.

Kody rabatowe i cashback działają inaczej, ale świetnie się uzupełniają

Kod rabatowy daje użytkownikowi natychmiastową korzyść. Cena spada jeszcze przed dokonaniem płatności. Cashback działa inaczej: klient kupuje produkt, a część pieniędzy otrzymuje z powrotem później. Z psychologicznego punktu widzenia są to dwa różne bodźce, ale oba prowadzą do tego samego celu – zwiększają atrakcyjność dokonania zakupu przez określonego pośrednika.

Połączenie kodów i cashbacku sprawia, że Picodi nie jest wyłącznie bazą promocji. Staje się narzędziem, które próbuje wyrobić u konsumenta bardzo konkretny nawyk: zanim coś kupisz, sprawdź, czy możesz zapłacić mniej przez Picodi.

Dla biznesu afiliacyjnego taki nawyk jest niezwykle wartościowy. Nie chodzi już o jednorazowego użytkownika pozyskanego z Google. Chodzi o stworzenie stałej relacji, w której konsument przy kolejnych zakupach sam wraca na platformę.

Rozszerzenie przeglądarki rozwiązuje problem pamięci użytkownika

Jednym z największych problemów serwisów afiliacyjnych jest to, że użytkownik może po prostu zapomnieć o pośredniku. Może znać Picodi i nawet wcześniej z niego korzystać, ale następnym razem wejść bezpośrednio na stronę sklepu. W takim przypadku platforma nie uczestniczy w ścieżce zakupowej, więc nie ma podstawy do naliczenia prowizji ani cashbacku.

Dlatego rozszerzenie do przeglądarki jest tak ważnym produktem. Może poinformować użytkownika o dostępnych kodach i cashbacku w momencie, gdy ten odwiedza konkretny sklep. Dzięki temu Picodi może znaleźć się w procesie zakupowym nawet wtedy, gdy konsument nie rozpoczął go od wejścia na stronę serwisu.

Z biznesowego punktu widzenia to ogromna wartość. Rozszerzenie zmienia Picodi z miejsca, które trzeba świadomie odwiedzić, w usługę obecną bezpośrednio przy zakupach. Im częściej platforma pojawia się w momencie transakcji, tym więcej okazji do wygenerowania prowizji.

Aplikacja robi podobną rzecz na urządzeniach mobilnych

Podobny cel realizuje aplikacja mobilna. Pozwala użytkownikowi sprawdzać oferty, aktywować cashback i korzystać z kodów bez konieczności za każdym razem trafiać na serwis z wyszukiwarki. To kolejny krok w stronę budowania bezpośredniej relacji.

Dla Picodi jest to szczególnie ważne dlatego, że użytkownik posiadający konto, historię transakcji i zgromadzone środki jest znacznie bardziej wartościowy niż anonimowy odwiedzający. Wraca, sprawdza saldo, oczekuje na zatwierdzenie cashbacku, dokonuje kolejnych zakupów i z czasem może traktować platformę jako stały element swojego procesu zakupowego.

Cashback jest cenniejszy biznesowo niż jednorazowy kod

Kod rabatowy może sprowadzić użytkownika jeden raz. Cashback ma większy potencjał retencyjny, ponieważ wymaga konta, oczekiwania na zatwierdzenie transakcji oraz późniejszej wypłaty środków. Konsument wraca więc do platformy także po dokonaniu zakupu.

To bardzo istotna różnica. Serwis kuponowy może być tylko punktem na drodze pomiędzy Google a sklepem. Serwis cashbackowy ma szansę stać się samodzielnym produktem, do którego użytkownik regularnie wraca. Z punktu widzenia biznesu oznacza to wyższą wartość klienta w czasie.

Jeżeli użytkownik dokona przez Picodi nie jednej, ale kilkunastu transakcji rocznie, koszt jego pozyskania może rozłożyć się na wiele kolejnych prowizji. To właśnie wtedy ekonomia cashbacku zaczyna być szczególnie atrakcyjna.

Najciekawsza walka odbywa się o ostatnie kliknięcie

Model serwisów kuponowych pokazuje również jeden z najbardziej interesujących problemów marketingu afiliacyjnego: atrybucję. Klient może najpierw zobaczyć reklamę na Facebooku, potem przeczytać recenzję na blogu, później wejść bezpośrednio do sklepu, a dopiero przed płatnością wyszukać kod rabatowy i trafić na Picodi.

Pojawia się wtedy pytanie: kto rzeczywiście wygenerował sprzedaż? Reklama, blog, sam sklep czy serwis z kodem rabatowym?

W wielu modelach afiliacyjnych bardzo duże znaczenie ma ostatni kwalifikowany kontakt przed transakcją. To właśnie dlatego serwisy kuponowe są tak mocno obecne przy końcu lejka zakupowego. Nie zawsze tworzą potrzebę zakupu, ale potrafią znaleźć się w bardzo wartościowym momencie – tuż przed finalizacją zamówienia.

Czy sklepom taki model rzeczywiście się opłaca?

To zależy od konstrukcji programu afiliacyjnego i od tego, jaką wartość dany partner wnosi do sprzedaży. Sklep może uznać, że użytkownik i tak zamierzał kupić produkt, a kod rabatowy pojawił się dopiero w ostatniej chwili. Wtedy powstaje uzasadnione pytanie, czy prowizja afiliacyjna była kosztem pozyskania klienta, czy tylko kosztem przypisania sobie transakcji, która wydarzyłaby się niezależnie.

Z drugiej strony serwisy takie jak Picodi mogą zwiększać konwersję, kierować użytkowników do konkretnych sklepów, promować akcje sprzedażowe i budować dodatkowy zasięg. Mogą też przyciągać klientów, którzy bez rabatu albo cashbacku wybraliby konkurenta. Właśnie dlatego ocena ich wartości nie powinna sprowadzać się wyłącznie do pytania, czy uczestniczyli w transakcji. Kluczowe jest pytanie, czy zwiększyli jej prawdopodobieństwo albo wygenerowali dodatkową sprzedaż.

Picodi sprzedaje sklepom dostęp do użytkowników blisko zakupu

Podobnie jak w przypadku innych wydawców performance marketingowych, największą wartością Picodi jest intencja użytkownika. Osoba wchodząca na serwis nie szuka zwykle luźnej inspiracji. Chce kupić taniej. A żeby oszczędzić na zakupie, musi istnieć sam zakup.

To sprawia, że Picodi znajduje się bardzo blisko pieniędzy przepływających pomiędzy klientem a sklepem. Z punktu widzenia reklamodawcy taki ruch jest szczególnie atrakcyjny, ponieważ pochodzi od użytkowników, którzy często są już zdecydowani na transakcję.

Paradoks cashbacku: im więcej oddajesz klientowi, tym więcej możesz zarobić

Najciekawszy element ekonomii tego biznesu polega na tym, że platforma nie zawsze maksymalizuje zysk poprzez zatrzymanie jak największej części prowizji. Czasami bardziej opłaca się oddać użytkownikowi większą część wynagrodzenia, jeżeli dzięki temu znacznie wzrośnie liczba transakcji.

Niższa marża jednostkowa nie musi więc oznaczać niższego całkowitego zysku. Jeśli atrakcyjniejszy cashback przyciąga więcej klientów i zwiększa częstotliwość zakupów, platforma może zarobić więcej mimo mniejszego udziału w każdej pojedynczej prowizji. W tym sensie cashback jest nie tylko kosztem, ale również narzędziem konkurencji o użytkownika.

Picodi zbudowało biznes na bardzo prostym zachowaniu konsumenta

Każdy chce kupić taniej. Picodi umieściło się dokładnie pomiędzy tą potrzebą a sklepami gotowymi płacić za sprzedaż. Kod rabatowy przyciąga użytkownika, cashback daje mu powód, aby przejść przez odpowiedni link, rozszerzenie przypomina o serwisie w momencie zakupowym, a aplikacja pomaga budować długoterminową relację. Afiliacja spina całość finansowo.

W rezultacie powstaje bardzo ciekawy model, w którym sklep płaci za klienta, pośrednik dzieli się częścią wynagrodzenia z tym klientem, a klient właśnie dlatego ma powód, by wrócić do pośrednika przy kolejnych zakupach.

To pokazuje również, jak bardzo marketing afiliacyjny rozwinął się poza prosty model bloga z linkiem partnerskim. Najprostszy wydawca liczy, że użytkownik kliknie jego link. Najlepszy buduje produkt, który sprawia, że użytkownik sam chce dokonywać zakupów właśnie przez jego linki. I dokładnie na tym polega siła modelu Picodi.


Podobało Ci się? Podziel się...

Dodaj opinię

Twój email nie będzie opublikowany.

Możesz użyć HTML'a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*