Jak zarabia Airbnb? Miliony noclegów bez posiadania milionów mieszkań
Airbnb pozwala wynająć apartament w centrum Rzymu, domek w górach albo pokój w prywatnym mieszkaniu, choć samo nie musi być właścicielem żadnej z tych nieruchomości. To właśnie sprawia, że model firmy jest tak interesujący. Tradycyjna sieć hotelowa, aby zwiększyć liczbę dostępnych pokojów, musi wybudować lub pozyskać kolejne obiekty. Airbnb może rozbudowywać ofertę dzięki ludziom, którzy już posiadają mieszkania i chcą je wynajmować. Powstaje więc pytanie: jak zarabia Airbnb na nieruchomościach należących do innych osób?
Podstawą są opłaty serwisowe związane z rezerwacjami. Airbnb informuje obecnie, że w przypadku pobytów funkcjonują różne struktury opłat, przy czym firma przenosi gospodarzy w kierunku modelu pojedynczej opłaty pobieranej z wypłaty gospodarza. W modelu tym większość gospodarzy płaci około 15,5%, choć typowy zakres może wynosić około 14–16%. W starszym modelu dzielonym opłatę ponosili zarówno gospodarz, jak i gość.
Airbnb zarabia wtedy, kiedy dochodzi do rezerwacji
Ekonomia jest zbliżona do Booking.com, choć geneza i charakter platformy są inne. Gospodarz udostępnia lokal, Airbnb znajduje użytkownika, obsługuje wyszukiwanie, kalendarz, płatność, komunikację i część bezpieczeństwa transakcji, a następnie zachowuje opłatę za udział w rezerwacji.
To model bardzo atrakcyjny ze względu na skalowalność. Jeżeli ktoś w Krakowie postanowi wynająć mieszkanie, Airbnb nie musi kupować tego lokalu ani inwestować w jego remont. Nowa jednostka podaży może pojawić się na platformie przy relatywnie niewielkim koszcie po stronie samego marketplace’u.
Największy koszt nieruchomości ponosi ktoś inny
To jedna z fundamentalnych przewag modelu platformowego. Hotel posiada wysokie koszty stałe: budynek, personel, media, wyposażenie i utrzymanie obiektu. Airbnb buduje przede wszystkim technologię i rynek łączący popyt z już istniejącą podażą.
Dzięki temu może działać w tysiącach lokalizacji bez budowania tam własnych hoteli. Gospodarz ponosi koszt nieruchomości, a platforma skupia się na pozyskiwaniu użytkowników i upraszczaniu transakcji.
W praktyce Airbnb stworzyło globalną warstwę sprzedażową nałożoną na miliony cudzych nieruchomości.
Zaufanie jest częścią produktu
Największym problemem takiego modelu nie jest sama technologia wyszukiwania. Problemem jest zaufanie. Gość musi być skłonny przesłać pieniądze nieznanej osobie i zamieszkać w jej lokalu, a gospodarz musi zaakceptować obcego człowieka w swojej nieruchomości.
Dlatego system profili, opinii, płatności, zasad zwrotów i obsługi problemów nie jest dodatkiem do Airbnb – jest sednem produktu. Bez infrastruktury zaufania rynek najmu pomiędzy nieznajomymi miałby znacznie mniejszą skalę.
Platforma zarabia więc nie tylko na znalezieniu mieszkania. Zarabia na stworzeniu warunków, w których obie strony są skłonne przeprowadzić transakcję.
Airbnb rozszerza model poza noclegi
Firma od dawna próbuje zwiększać wartość użytkownika poza podstawową rezerwacją domu. Airbnb oferuje również usługi i atrakcje, pobierając od gospodarzy tych ofert własne opłaty serwisowe. Według aktualnych informacji platformy w przypadku usług jest to zazwyczaj 15%, a przy atrakcjach około 20%.
To logiczna ewolucja modelu. Osoba lecąca na kilka dni do Barcelony nie potrzebuje tylko łóżka. Potrzebuje również pomysłu na spędzenie czasu, transportu, jedzenia czy lokalnych usług. Jeżeli Airbnb pozyskało już użytkownika i zna miejsce jego podróży, może próbować uczestniczyć w większej części budżetu wyjazdu.
Każdy kolejny użytkownik zwiększa wartość platformy
Airbnb korzysta z klasycznego efektu sieciowego. Więcej gospodarzy oznacza większy wybór, a większy wybór przyciąga więcej podróżujących. Więcej podróżujących oznacza natomiast większą szansę na rezerwację dla gospodarzy, więc kolejne osoby zaczynają wystawiać nieruchomości.
Problem nowego konkurenta nie polega więc na zaprogramowaniu wyszukiwarki. Musiałby jednocześnie pozyskać ogromną liczbę gospodarzy i gości.
Airbnb ma dodatkowo zgromadzone lata opinii i historii kont. To kapitał zaufania, którego nie można łatwo skopiować samą technologią.
Airbnb zarabia na cudzym niewykorzystanym aktywie
Najciekawsza ekonomicznie część modelu polega na tym, że Airbnb zwiększyło płynność aktywów, które wcześniej przez znaczną część czasu pozostawały niewykorzystane. Wolny pokój, mieszkanie podczas wyjazdu właściciela czy wakacyjny domek mogą zacząć generować przychód.
Platforma nie tworzy samej nieruchomości. Tworzy rynek umożliwiający jej efektywniejsze wykorzystanie.
Za pośrednictwo bierze udział w wartości każdej kwalifikującej się rezerwacji.
Jak zarabia Airbnb? Nie na mieszkaniach, lecz na rynku pomiędzy ludźmi
Airbnb jest więc przykładem biznesu, który nie musi posiadać podstawowego aktywa, żeby uczestniczyć w jego ekonomii. Gospodarz ma nieruchomość, podróżny ma potrzebę noclegu, a Airbnb posiada technologię, markę i rynek pozwalający im się odnaleźć.
Im więcej rezerwacji przechodzi przez platformę, tym większa skala opłat serwisowych. Im większa oferta i liczba opinii, tym trudniej użytkownikom zastąpić serwis innym rozwiązaniem.
Airbnb nie zbudowało milionów apartamentów. Zbudowało jedno miejsce, przez które można je wynajmować.
I właśnie na tym miejscu zarabia.


