Jak zarabia Skąpiec.pl? Porównywanie cen jako model biznesowy
Użytkownik wchodzący na Skąpiec.pl chce zazwyczaj zrobić jedną z kilku rzeczy: znaleźć konkretny produkt, sprawdzić jego cenę w różnych sklepach, przeczytać opinie albo upewnić się, że wybrana oferta rzeczywiście jest korzystna. Dla konsumenta porównywarka jest więc darmowym narzędziem ułatwiającym zakupy. Nie płaci za wyszukanie produktu ani za zestawienie ofert. Skoro korzystanie z serwisu jest bezpłatne, powstaje naturalne pytanie: jak zarabia Skąpiec.pl?
Model jest bardzo podobny do ekonomii innych porównywarek zakupowych. Najważniejszym aktywem nie są same ceny produktów, ale użytkownicy, którzy przychodzą do serwisu z bardzo konkretną intencją zakupową. Skąpiec organizuje oferty sklepów, pomaga konsumentowi je porównać, a następnie kieruje zainteresowanego użytkownika dalej. Dla sprzedawcy możliwość znalezienia się na takiej ścieżce zakupowej ma wymierną wartość.
W efekcie Skąpiec działa na styku dwóch rynków. Konsument chce informacji umożliwiającej lepszy zakup. Sklep chce potencjalnego klienta. Porównywarka znajduje się dokładnie pomiędzy nimi.
Porównywarka nie musi sprzedawać produktu, żeby zarabiać na sprzedaży
To jedna z najciekawszych cech całego modelu. Skąpiec nie musi kupować pralek, telefonów, telewizorów czy laptopów. Nie potrzebuje magazynów, własnej sieci kurierskiej ani kapitału zamrożonego w towarze. Jego rolą jest uporządkowanie informacji dotyczących produktów i wskazanie użytkownikowi miejsc, w których może dokonać zakupu.
Na aktualnych kartach produktów widać klasyczny mechanizm porównywarki: obok ofert poszczególnych sprzedawców znajdują się przyciski kierujące użytkownika do sklepu. To właśnie takie przejście jest dla sprzedawcy najbardziej interesujące. Użytkownik nie klika przypadkowego banera. Sprawdził konkretny produkt, porównał jego cenę i świadomie zdecydował, że chce zobaczyć ofertę danego sklepu.
Porównywarka może więc funkcjonować jako pośrednik dostarczający sklepom ruch o wysokiej wartości. Nie musi finalizować transakcji u siebie, aby uczestniczyć ekonomicznie w procesie zakupowym.
Im bliżej zakupu jest użytkownik, tym więcej wart jest ruch
W marketingu internetowym intencja ma ogromne znaczenie. Osoba czytająca tekst „jak działa telewizor OLED?” niekoniecznie zamierza właśnie kupić telewizor. Użytkownik sprawdzający ceny konkretnego modelu LG OLED w kilku sklepach wysyła znacznie mocniejszy sygnał zakupowy.
Skąpiec gromadzi właśnie taki rodzaj ruchu. Produkt został często już wstępnie wybrany, a użytkownik poszukuje najlepszej ceny, wiarygodnego sklepu lub odpowiednich warunków dostawy. To etap procesu, który znajduje się bardzo blisko transakcji.
Dla sklepu taki użytkownik może być znacznie cenniejszy niż tysiąc przypadkowych wyświetleń reklamy. Jeżeli odpowiednio duża część osób przechodzących z porównywarki dokonuje zakupów, sprzedawca może traktować obecność w takim serwisie jako jeden ze swoich kanałów pozyskania klienta.
Skąpiec zamienia chaos ofert w produkt
Wartością porównywarki nie jest wyłącznie zgromadzenie wielu linków. Internet już bez niej zawiera tysiące sklepów. Problem użytkownika polega na czymś innym: ręczne wejście do kilkunastu sprzedawców, znalezienie tego samego wariantu produktu i porównanie wszystkich cen wymaga czasu.
Skąpiec wykonuje tę pracę za konsumenta. Łączy oferty dotyczące tego samego produktu, dodaje informacje o parametrach, rankingach i opiniach, a następnie umożliwia przejście do wybranego sprzedawcy. To uporządkowanie informacji jest produktem, za który użytkownik płaci nie pieniędzmi, lecz swoją uwagą i obecnością na platformie.
Ta uwaga może być następnie monetyzowana po stronie komercyjnej. To klasyczny model internetowego pośrednika: darmowe narzędzie zdobywa użytkowników, a dostęp do tych użytkowników staje się wartościowy dla firm.
Program partnerski pokazuje, jak cenna jest monetyzacja jednego użytkownika
Szczególnie ciekawym dowodem na ekonomię tego modelu jest Program Partnerski Skąpiec.pl. Serwis zachęca innych wydawców do kierowania użytkowników do porównywarki i deklaruje przekazywanie partnerowi aż 50% zysku od każdej złotówki zarobionej dzięki osobom, które przyszły na Skąpiec z jego strony.
To bardzo wymowne. Skąpiec może oddać część własnego wyniku zewnętrznemu wydawcy, ponieważ użytkownik skierowany do porównywarki ma określoną wartość ekonomiczną. Jeżeli później przechodzi do sklepów lub wykonuje inne działania podlegające monetyzacji, powstaje przychód, którym można się podzielić.
Powstaje przy tym interesujący łańcuch afiliacyjny: portal lub blog pozyskuje użytkownika, kieruje go do Skąpca, Skąpiec pomaga mu znaleźć produkt i odpowiednią ofertę, a następnie przekazuje ruch dalej do sprzedawcy. Każdy kolejny etap ma sens tylko wtedy, gdy wnosi do ścieżki zakupowej odpowiednią wartość.
Skąpiec korzysta także z siły SEO
Porównywarki produktowe mają jeszcze jedną bardzo ważną przewagę: ich struktura świetnie odpowiada sposobowi, w jaki użytkownicy szukają produktów w Google. Jeden serwis może posiadać strony dotyczące tysięcy kategorii, marek i konkretnych modeli. Każda z nich może odpowiadać na inne zapytanie zakupowe.
Użytkownik może wyszukiwać konkretny model telefonu, nazwę ekspresu do kawy, ranking odkurzaczy albo porównanie określonej kategorii produktów. Jeżeli Skąpiec pojawi się wysoko w wynikach wyszukiwania, pozyska użytkownika bez konieczności płacenia za każde wejście reklamie Google.
To właśnie dlatego katalog produktowy jest czymś więcej niż bazą danych. Przy odpowiedniej strukturze staje się ogromną maszyną SEO. Każdy produkt tworzy kolejną możliwość pojawienia się przed konsumentem, a każda kategoria może przechwycić ruch na wcześniejszym etapie decyzji zakupowej.
Rankingi przesuwają porównywarkę wyżej w lejku
Samo porównanie cen działa najlepiej wtedy, gdy użytkownik wie już, jaki produkt chce kupić. Skąpiec posiada jednak także rankingi oraz treści pomagające dokonać samego wyboru. Dzięki temu może dotrzeć również do konsumenta, który nie zdecydował jeszcze pomiędzy konkretnymi modelami.
To ważne biznesowo, ponieważ wydłuża moment kontaktu z użytkownikiem. Zamiast pojawić się dopiero przy pytaniu „gdzie kupić ten telewizor najtaniej?”, serwis może pojawić się wcześniej przy pytaniu „jaki telewizor wybrać?”. Następnie użytkownik przechodzi z rankingu do produktu, z produktu do porównania cen, a z porównania do sklepu.
Im większą część takiej ścieżki kontroluje platforma, tym większe ma możliwości monetyzacji.
Opinie pomagają sprzedawać coś równie ważnego jak cena – zaufanie
Najtańsza oferta nie zawsze wygrywa. Jeżeli nieznany sklep proponuje produkt kilka złotych taniej od dużego sprzedawcy, użytkownik może zacząć zastanawiać się, czy warto podejmować ryzyko. W tym momencie znaczenie zaczynają mieć opinie, informacje dotyczące sprzedawcy i doświadczenia innych klientów.
Porównywarka przestaje więc być wyłącznie kalkulatorem ceny. Pomaga oceniać także wiarygodność. To dodatkowo zwiększa jej znaczenie w procesie zakupowym, ponieważ konsument może podjąć większą część decyzji bez opuszczania platformy.
Z biznesowego punktu widzenia zaufanie działa podobnie jak w Pepperze. Jeżeli użytkownik uważa, że Skąpiec rzeczywiście pomaga mu znaleźć korzystną ofertę, wróci przy następnym zakupie. Powtarzalny ruch jest natomiast znacznie bardziej wartościowy niż jednorazowa wizyta.
Newsletter pozwala wracać do użytkownika bez Google
Skąpiec rozwija również newsletter, w którym użytkownik może wskazać interesujące go kategorie produktowe. Serwis informuje przy tym, że wiadomości mogą zawierać informacje handlowe przesyłane w imieniu własnym lub na zlecenie zaufanych partnerów.
To biznesowo bardzo istotny element. Użytkownik pozyskany pierwszy raz z wyszukiwarki nie musi przy każdym kolejnym kontakcie być zdobywany ponownie. Jeżeli zapisze się na newsletter, platforma zyskuje własny kanał komunikacji.
W świecie e-commerce bezpośredni dostęp do odbiorcy jest niezwykle wartościowy. Każda kolejna wizyta wygenerowana przez własną bazę mailingową może oznaczać nową okazję do skierowania użytkownika do sklepu, bez konieczności ponownego kupowania tego samego ruchu w zewnętrznym systemie reklamowym.
Skąpiec należy do większego ekosystemu mediowego
Obecna wersja serwisu wskazuje, że Skąpiec jest częścią Ringier Axel Springer Polska. Ma to znaczenie dla sposobu patrzenia na ten biznes. Porównywarka produktowa może funkcjonować nie jako samotna strona internetowa, ale jako element większego ekosystemu treści, reklamy i ruchu.
Duża grupa mediowa dysponuje serwisami, powierzchnią reklamową, danymi o zachowaniach użytkowników i możliwościami wzajemnej promocji produktów. Porównywarka wnosi do takiego systemu coś szczególnie wartościowego – użytkownika o wyraźnej intencji zakupowej.
Portal informacyjny może mieć ogromny zasięg. Porównywarka może mieć ruch mniejszy, ale znajdujący się znacznie bliżej transakcji. Oba rodzaje odbiorców mogą być wartościowe na różne sposoby.
Największym aktywem Skąpca nie jest baza produktów
Podobnie jak w przypadku Ceneo, sam katalog produktów można technologicznie odtworzyć. Można zbudować system pobierający oferty sklepów i sortujący je według ceny. Znacznie trudniejsze jest zdobycie widoczności w Google, rozpoznawalności marki, historii domeny, danych produktowych oraz użytkowników, którzy kojarzą serwis z procesem porównywania cen.
Jeśli konsument zaczyna zakupy od wpisania produktu w Skąpcu albo trafia tam regularnie z wyszukiwarki, platforma zajmuje wartościowe miejsce na drodze między potrzebą a transakcją.
Właśnie ta pozycja jest najtrudniejsza do skopiowania.
Skąpiec zarabia na odpowiedzi na pytanie „gdzie kupić?”
Cała ekonomia porównywarki sprowadza się w gruncie rzeczy do jednego momentu. Konsument wybrał produkt albo przynajmniej kategorię i chce wiedzieć, która oferta jest najlepsza. Sklepy chcą znaleźć się wśród odpowiedzi na to pytanie.
Skąpiec organizuje ten rynek. Użytkownik otrzymuje darmową możliwość porównania ofert, a platforma może monetyzować powstający przy tym ruch oraz uwagę konsumenta. Dodatkowe formaty reklamowe, newsletter czy program partnerski rozwijają tę samą podstawową zasadę.
W rezultacie Skąpiec nie musi sam sprzedawać ani jednego telewizora, laptopa czy ekspresu do kawy. Wystarczy, że wpływa na decyzję, w którym sklepie produkt zostanie kupiony.
I właśnie dlatego miejsce znajdujące się pomiędzy wyszukiwaniem produktu a jego zakupem może stać się pełnoprawnym biznesem.


