Stanowski, Gromda i Fight Mode. Jak konflikt dwóch federacji zatacza ciekawe koło wokół właściciela Kanału ZERO
Na polskim rynku sportów walki wyrósł konflikt, który robi się coraz ciekawszy nie tylko sportowo, ale również medialnie. Po jednej stronie znajduje się GROMDA – marka, która przez lata praktycznie zmonopolizowała w Polsce profesjonalne gale walk na gołe pięści. Po drugiej Fight Mode – nowy projekt Łukasza „Jurasa” Jurkowskiego, który wszedł na dokładnie ten sam teren i coraz wyraźniej pokazuje, że nie zamierza być jedynie kolejną małą federacją funkcjonującą gdzieś obok lidera.
GROMDA i Fight Mode wchodzą w medialny konflikt
Początkowo relacje pomiędzy obiema organizacjami miały wyglądać zupełnie inaczej. Juras mówił o możliwości współpracy, pojawiały się rozmowy dotyczące zawodników i funkcjonowania obu projektów na jednym rynku. Ostatecznie zamiast współpracy zaczęła się jednak regularna konkurencja. Jurkowski powiedział wprost: „Chciałem współpracować. Będę konkurencją”, a kolejne publiczne wypowiedzi tylko potwierdzały, że pomiędzy stronami zrobiło się gorąco.
Nie chodzi już przy tym wyłącznie o to, kto zorganizuje lepszą galę. Rywalizacja dotyczy zawodników, widzów, sponsorów, PPV i – co w dzisiejszych sportach walki jest być może równie ważne – mediów. Fight Mode zarzucało między innymi Kanałowi Sportowemu pomijanie federacji w swoich programach. W tle pozostaje fakt, że Kanał Sportowy przez lata był silnie związany z GROMDĄ, a Mateusz Borek należał do osób najbardziej kojarzonych z jej medialnym rozwojem. Konflikt pomiędzy GROMDĄ i Fight Mode zaczął więc przypominać nie tylko starcie dwóch federacji, ale również walkę dwóch różnych zapleczy medialnych. I właśnie tutaj zaczyna robić się naprawdę interesująco, bo jednym z partnerów medialnych Fight Mode został Kanał Zero Krzysztofa Stanowskiego.
Obie federacje walczą o ten sam kawałek rynku
Na pierwszy rzut oka produkty obu federacji są do siebie bardzo podobne. Są zawodnicy, ring, gołe pięści, mocne nokauty i format skierowany przede wszystkim do widza szukającego czegoś bardziej surowego niż klasyczny boks czy MMA. W praktyce obie marki próbują jednak sprzedawać ten produkt w zupełnie inny sposób. GROMDA od początku budowała bardzo charakterystyczny wizerunek. Surowość, „ulica”, twardzi zawodnicy, brutalne starcia i komunikacja mocno osadzona w świecie, który można określić jako prawilniacki czy półświatkowy. Ten styl okazał się skuteczny – GROMDA zbudowała niezwykle rozpoznawalną markę i własną, bardzo lojalną publiczność.
Fight Mode próbuje podejść do bare knuckle inaczej. Nadal ma być brutalnie i bez rękawic, ale cała otoczka jest bardziej mainstreamowa. Twarzą projektu jest Juras, czyli człowiek od lat funkcjonujący w dużym sporcie, telewizji i KSW. Wokół federacji pojawiają się zawodnicy sportów walki, internetowe nazwiska i ludzie znani szerokiemu odbiorcy. Mniej jest natomiast eksponowania środowiskowej „prawilności”, która przez lata stanowiła jeden z elementów DNA GROMDY. Można więc powiedzieć, że obie federacje sprzedają podobny sport, ale zupełnie inaczej go opakowują. I właśnie ta różnica ma ogromne znaczenie w kontekście Krzysztofa Stanowskiego.
Stanowski i jego dawny problem z GROMDĄ
Kiedy Stanowski był jeszcze jednym ze współwłaścicieli Kanału Sportowego, ten sam Kanał Sportowy współpracował z GROMDĄ i był jej partnerem medialnym. Z dzisiejszej perspektywy brzmi to dość zabawnie, ponieważ sam Stanowski nie należał do największych entuzjastów tego projektu. Najmocniej temat wypłynął przy okazji jego wojny z Marcinem Najmanem i federacją MMA-VIP. Stanowski bardzo ostro krytykował wówczas obecność w świecie sportów walki osób z kryminalną przeszłością oraz ludzi związanych z półświatkiem. Najman odpowiedział wtedy bardzo prostym argumentem: skoro Stanowskiemu przeszkadzają takie osoby przy jednej federacji, to dlaczego Kanał Sportowy jednocześnie wspiera GROMDĘ, gdzie również pojawiają się zawodnicy mający za sobą konflikty z prawem?
Był to argument, który na pierwszy rzut oka wyglądał mocno. Stanowski był przecież współwłaścicielem medium promującego GROMDĘ. Tyle że rzeczywistość była trochę bardziej skomplikowana. Kanał Sportowy nie był wtedy autorskim projektem jednego człowieka. Miał czterech współwłaścicieli, a jednym z nich był Mateusz Borek, który był jednocześnie silnie związany z GROMDĄ. Stanowski wielokrotnie pokazywał natomiast, że decyzje podejmowane w ramach Kanału Sportowego nie zawsze były decyzjami, z którymi prywatnie się identyfikował. W przypadku GROMDY problem Stanowskiego wydawał się zresztą dotyczyć nie tyle samej idei walk na gołe pięści, co ludzi i całej otoczki wokół federacji. I to jest kluczowe dla zrozumienia tego, co wydarzyło się kilka lat później.
Kanał Zero nawiązuje współpracę z Fight Mode

Stanowski odszedł z Kanału Sportowego, stworzył Kanał Zero i zbudował medium, nad którym ma zupełnie inną kontrolę niż nad dawnym projektem współtworzonym z Borkiem, Smokowskim i Polakiem. Dzisiaj właśnie Kanał Zero znajduje się przy Fight Mode. Jeżeli spojrzeć wyłącznie powierzchownie, można powiedzieć: kiedyś Stanowski krytykował środowisko walk na gołe pięści, a teraz jego własny kanał patronuje federacji organizującej dokładnie takie walki. Taki nagłówek byłby chwytliwy, ale niekoniecznie uczciwy.
Czy Stanowski jest hipokrytą? Niekoniecznie
Najważniejsze pytanie brzmi bowiem: co właściwie przeszkadzało Stanowskiemu w GROMDZIE? Jeżeli jego problemem były same walki bez rękawic, wówczas rzeczywiście można byłoby mówić o poważnej zmianie podejścia. Trudno byłoby pogodzić krytykę bare knuckle z patronatem nad inną federacją bare knuckle. Tyle że wcześniejsze wypowiedzi Stanowskiego wskazywały raczej na coś innego. Jego największym problemem było przenikanie do świata sportu ludzi z kryminalną przeszłością, robienie medialnych bohaterów z osób związanych z półświatkiem i romantyzowanie całej „prawilniackiej” otoczki. Sam fakt, że dwóch dorosłych facetów zgadza się wejść do ringu i bić na gołe pięści, był tutaj raczej kwestią drugorzędną.
I pod tym względem Fight Mode jest od GROMDY dość wyraźnie odmienny. Nie oznacza to oczywiście, że Fight Mode jest nagle rodzinną rozrywką w rodzaju „Tańca z Gwiazdami”. Nadal mówimy o niezwykle brutalnym sporcie, w którym zawodnicy walczą bez rękawic. „Family friendly” należy więc rozumieć raczej jako sposób budowania marki niż dosłowny opis produktu. Fight Mode wygląda na projekt bardziej mainstreamowy, sportowy i bezpieczny wizerunkowo. Mniej w nim fascynacji półświatkiem, mniej eksponowania więziennego czy ulicznego etosu, a więcej klasycznego sportowego show. W ten sposób organizacja może być łatwiejsza do zaakceptowania przez duże media, reklamodawców i partnerów, którzy chcą korzystać z popularności sportów walki, ale niekoniecznie chcą zostać skojarzeni z najbardziej kontrowersyjną częścią tego środowiska.
Jeżeli właśnie to było problemem Stanowskiego kilka lat temu, patronat Kanału Zero nad Fight Mode nie musi być żadną hipokryzją. Wręcz przeciwnie. Można uznać, że Fight Mode jest federacją znacznie bliższą temu, jak Stanowski chciałby widzieć świat tego rodzaju widowisk.
Gołe pięści bez „prawilniactwa”
I być może właśnie tutaj znajduje się najważniejsza różnica pomiędzy GROMDĄ i Fight Mode. GROMDA udowodniła, że Polacy chcą oglądać walki na gołe pięści. Fight Mode próbuje teraz sprawdzić, czy można z tego samego sportu zrobić produkt skierowany do trochę innego odbiorcy. Brutalność zostaje, ale zmienia się opakowanie. Zamiast budowania całej marki wokół ulicznej surowości można spróbować pokazać bare knuckle bardziej jak klasyczny sport zawodowy: z profesjonalną produkcją, znanymi zawodnikami, medialnymi partnerami i komunikacją, która nie odstrasza reklamodawców już na starcie.
Jeżeli ten model się powiedzie, konflikt GROMDY z Fight Mode może być czymś więcej niż kolejną awanturą ludzi ze sportów walki. Może stać się walką dwóch różnych wizji tego samego produktu. GROMDA pozostaje marką wyrazistą, bezkompromisową i bardzo mocno osadzoną w stylistyce, która zapewniła jej dotychczasowy sukces. Fight Mode próbuje natomiast wejść z bare knuckle bardziej do mainstreamu. I właśnie dlatego obecność Kanału Zero przy Fight Mode jest tak symboliczna. Kilka lat temu Kanał Sportowy patronował GROMDZIE, mimo że sam Stanowski miał do tego świata wyraźne zastrzeżenia. Dziś Stanowski ma własne medium i wspiera organizację, która bierze z GROMDY to, co najbardziej widowiskowe – gołe pięści i brutalne pojedynki – ale próbuje odciąć się od tego, co jemu przeszkadzało najbardziej.
Dlatego historia nie musi wcale brzmieć: „Stanowski zmienił zdanie”. Może być dokładnie odwrotnie. Być może Stanowski swojego zdania wcale nie zmienił. Po prostu wreszcie pojawiła się federacja walk na gołe pięści, która pasuje do niego znacznie bardziej niż GROMDA.
Fight Mode umiejętnie pstryknął w nos GROMDĘ i Kanał Sportowy
Na końcu trzeba też oddać Fight Mode jedno: medialnie rozegrali tę sytuację bardzo sprawnie. Skoro Kanał Sportowy – medium od lat kojarzone z GROMDĄ – miał według Jurasa praktycznie przemilczać nową federację, Fight Mode nie próbował za wszelką cenę dobijać się do tych samych drzwi. Zamiast tego poszedł do Kanału Zero, czyli dziś jednego z najmocniejszych i najbardziej opiniotwórczych projektów medialnych w polskim internecie. Trudno nie odczytywać tego jako bardzo eleganckiego pstryczka w nos zarówno wobec GROMDY, jak i Kanału Sportowego: wy możecie zostać przy swoim środowisku, swoich sympatiach i swojej narracji, a my zbudujemy własne zaplecze medialne gdzie indziej – i to przy medium, które przez dużą część odbiorców jest dziś postrzegane jako większe, nowocześniejsze, silniejsze zasięgowo i przede wszystkim jako wynikowa słabości Kanału Sportowego. Z perspektywy zarządzania komunikacją to ruch niemal podręcznikowy: zamiast narzekać na brak ekspozycji, Fight Mode znalazł sobie nowego partnera uznawanego przez wielu za lepszego „następcę Kanału Sportowego”, a przy okazji zamienił potencjalny problem w dodatkowy element rywalizacji z GROMDĄ.
Ruch oceniamy 10/10.


